Zgwałcił ją żołnierz bardzo przystojny
Ściągnął karabin i trzasnął w mordę
"Ty stara zdziro, tylko mi nie krzycz
Rozstawiaj nogi, już idą koledzy"
Dziś cały oddział miał wielką radość
Trzydziestu chłopa rżnęło ją nago
Wychodząc wzięli swe karabiny
I poszli strzelać do jej rodziny
ref. Kobiety z Sarajewa, nie usuwajcie dzieci
Kobiety z Sarajewa, tak papież wam polecił
Kobiety z Sarajewa, zgwałcone dziś o świcie
Kobiety z Sarajewa, o zemście już nie myślcie
To jest tango pełne czołgów
To jest walc z udziałem armat
Szybka samba współczesnych mordów
Dzieło snajpera i dowcip diabła
Nikt już tu nie liczy trupów
Szatan zakpił sobie z wszystkich
Wojna nie zna żadnych umów
Tak jak poker towarzyski
ref. Kobiety z Sarajewa, nie usuwajcie dzieci
Kobiety z Sarajewa, tak papież wam polecił
Kobiety z Sarajewa, zgwałcone gdzieś o świcie
Kobiety z Sarajewa, o zemście już nie myślcie
Mówią, że rockandroll nie jest stąd
Że to Londyn i Nowy Jork
Że czas już tak jak tam
Wyć w mikrofon i grać
A mnie się podoba
Ta dziwna polska wiocha
Też są jakieś grupy
I brzmienie pipidówy
ref. Nie będziemy śpiewać po angielsku
Nie będziemy myśleć tak jak oni
W dupie mamy wszystkich dziennikarzy
Nigdy, nigdy nie złożymy broni
Dwa tysiące kilometrów stąd
Jest super odjazdowy ląd
Stamtąd był Pagrok i Szerlock Holmes
Krolówa Anglii, Rolling Stones
A ja jestem z naszej wiochy
Szarpię druty po swojemu
Posłucham polski Dokwit
A nie brzmienie z Manchesteru
ref. Nie będziemy śpiewać po angielsku
Nie będziemy myśleć tak jak oni
W dupie mamy wszystkich dziennikarzy
Nigdy, nigdy nie złożymy broni
Słoma z butów mi wystaje
Kocham gębę swej Maryli
Wara Ostrów od Londynu
I od placu Picadilly
Lubię wypić polską wódkę
I podziwiać polskie sracze
Chociaż smierdzą bardzo mocno
To piękniejsze są od Taczer
ref. Nie będziemy śpiewać po angielsku
Nie będziemy myśleć tak jak oni
W dupie mamy wszystkich dziennikarzy
Nigdy, nigdy nie złożymy broni
Gdy pierwszy raz zobaczyłem Cię
W Rubinie rocznik 75
Zapowiadałaś bułgarski film
Twój boski film w nocy mi się śnił
Na drugi dzień się uśmiechnął los
Twym gościem w studiu był Kapitan Klos
W kącie płakałem przez cały dzień
I przez kineskop całowałem Cię
Krystyna, Krystyna
Przecież ja nie mogę bez Ciebie żyć
Czeka na Ciebie przez tyle lat
I do księżyca z tęsknoty chcę wyć
Potem wysłałem do Ciebie list
Z gazety wyciąłem fotosów plik
Słuchałem jak Twój aksamitny głos
Zmienia butnych górników los
Rzuciłem szkołę i zacząłem pić
Marzyłem by na zawsze z Tobą być
I szybko mijał za rokiem rok
A, ja śledziłem Twój każdy krok
Krystyna...
Bywałaś teraz u mnie dzień i noc
Krystyny uśmiech miał magiczną moc
I wypełniałaś wszystkie moje sny
Bo najważniejsza zawsze byłaś Ty
Czekam na Ciebie już trzydzieści lat
Od tego czasu bardzo zmienił się świat
Nie mam kobiety, kumpla nawet psa
Miłość do Ciebie nieustannie trwa
Krystyna...