Ćwierkają wróbelki
Od samego rana
Ćwir, ćwir, dokąd idziesz Marysiu kochana ?
Ćwir, ćwir, dokąd idziesz Marysiu kochana ?
A Marysia na to
Widząc chłopców wielu
Ćwir, ćwir, kasy nie mam, idę do burdelu
Ćwir, ćwir, kasy nie mam, idę do burdelu
Tu jest Tania, a to Masza
My tu do was prijechali
Chcecie jebać, dobra nasza
Miłość przecież nie zna granic
W Petersburgu ciągle bieda
Wszędzie ciężko jest zarobić
My artistki z tanc-baleta
Będziem tu balety robić
ref. Ruska mafia wie, co robi
Wóda leje się po stołach
Jest już dziko, jak w Nairobi
Szumi bimber ludziom w głowach
Oto piękna jest Swietłana
Blond dziewczyna spod Charkowa
Wprost od pługa oderwana
Będzie ciało wam masować
Już impreza w nocnym klubie
Się na dobre rozpoczęła
Bierz dziewczynę, nałóż gumę
Potem szybko się rozbieraj
Dostojewski wam wybaczy
Choć nie lubił on Polaków
Chłop nie wiedział, co to znaczy
Kręcić dupą u sąsiadów
ref. Ruska mafia wie, co robi
Wóda leje się po stołach
Jest już dziko, jak w Nairobi
Szumi bimber ludziom w głowach
Gdy pierwszy raz zobaczyłem Cię
W Rubinie rocznik 75
Zapowiadałaś bułgarski film
Twój boski film w nocy mi się śnił
Na drugi dzień się uśmiechnął los
Twym gościem w studiu był Kapitan Klos
W kącie płakałem przez cały dzień
I przez kineskop całowałem Cię
Krystyna, Krystyna
Przecież ja nie mogę bez Ciebie żyć
Czeka na Ciebie przez tyle lat
I do księżyca z tęsknoty chcę wyć
Potem wysłałem do Ciebie list
Z gazety wyciąłem fotosów plik
Słuchałem jak Twój aksamitny głos
Zmienia butnych górników los
Rzuciłem szkołę i zacząłem pić
Marzyłem by na zawsze z Tobą być
I szybko mijał za rokiem rok
A, ja śledziłem Twój każdy krok
Krystyna...
Bywałaś teraz u mnie dzień i noc
Krystyny uśmiech miał magiczną moc
I wypełniałaś wszystkie moje sny
Bo najważniejsza zawsze byłaś Ty
Czekam na Ciebie już trzydzieści lat
Od tego czasu bardzo zmienił się świat
Nie mam kobiety, kumpla nawet psa
Miłość do Ciebie nieustannie trwa
Krystyna...