Załóż babciu beret
Moherowy jest twój
Jak w każda niedzielę
Znowu dziś ruszysz w bój
Już tą drogą kroczą
Koleżanki i mąż
Liga Rodzin różańcowy
Zaciska krąg
To jest szlak bojowy
Więc maszeruj i giń
By panował Rydzyk
Ale ty razem z nim
Żeby był porządek
Zadbaj już o to sam
Aby wszyscy oglądali
Telewizje TRWAM
Rydzyk- lubię tańczyć z nim
Jurek - Marek lubi swing
Giertych- z nim zatańczę za rok
Lepper - ciągle myli krok
Moherowe berety- panują nad światem
Moherowe berety- zaczynają krucjatę
Moherowe berety- zwycięstwo i władza
W moherowym berecie , będzie lepiej na świecie
Na berecim szlaku
Znowu leje się krew
Babcie ciągle czują
Rewolucji zew
Piją herbatkę
I zwalczają zło
Premier szybko zwęszył
Moherowy trop
Moher to siła
Moher to władza
Moherowych kapeluszy
Nigdy się nie zdradza
Moher daje młodość
Niesie wielkich przemian wiatr
Moherowy beret opanuje świat
var so = new SWFObject('http://img1.wapster.pl/playermono5.swf', 'player', '20', '20', '7', '#000000'); so.addParam('wmode', 'transparent'); so.addVariable('graj', 'http://img1.wapster.pl/mp3srv.aspx%3Fid%3D2816790%26demo%3D1&bcolor=ff6600'); so.write('topten2816790')
Marian to był wierny kibic
Swej drużyny nie opuścił
Kibicował, podśpiewywał
Przeciwników pięścią młócił
Hej kibice, hej kibice
Posłuchajcie tego tonu
Krwawe to są opowieści
I historia ze stadionu
Ref.. UUUUOOOEEEE
Posłuchajcie tego tonu
UUUUOOOOEEEEE
To historia ze stadionu
Kiedy naszym bramkę wbili
Marian szalik wziął na szyję
I przydusił nim sędziego
1-0, drugi nie żyje
Wrzaski, piski, wielki ryk
Mecz przerwano, już po szkodzie
Prawo korzyści, grajcie dalej
Marian siedzi w radiowozie
Ref.. UUUUOOOEEEE
Posłuchajcie tego tonu
UUUUOOOOEEEEE
To historia ze stadionu
Gdy do domu wracaliśmy
Noże, pałki cepy, kosy
To Mariana pomściliśmy
Z kopa w jaja lewym prostym
Suki jadą na sygnale
Blady świt za oknem tryska
Wiara kibicuje dalej
Ludzie leją się po pyskach
Ref.. UUUUOOOEEEE
Posłuchajcie tego tonu
UUUUOOOOEEEEE
To historia ze stadionu
Zaproszono mnie na bankiet
Ktoś już klepie ręką w plecy
Długie suknie jak i żakiet
Uśmiechają się kobiety
Pan jest teraz taki znany
Może powie coś śmiesznego
Proszę bardzo, proszę z nami
Wypijemy strzemiennego
Kto artystów dziś nie lubi
W nich jedyna jest nadzieja
U nas ciągle same nudy
Życie podłe, świat umiera
Na bankiecie o, o, o, na bankiecie
Na bankiecie o, o, o, na bankiecie
Zaraz będą przemówienia
Coś mądrego powie prezes
Kelner upadł z przemęczenia
Widzi gwiazdki już na niebie
Na bankiecie, na bankiecie
Dla ozdoby towarzystwa
Na parkiecie w toalecie
Tu przydaje się artysta
Między stolikami krążę
I uśmiecham się ostrożnie
Nagle głośno puszczam bąka
I uciekam, gdzie pieprz rośnie
Na bankiecie o, o, o, na bankiecie
Na bankiecie o, o, o, na bankiecie