Kiedy żar się leje z nieba
I kac męczy Cię nieznośnie
Wypij piwa kilka kufli
Zaraz twój optymizm wzrośnie
Jeśli w gardle masz Saharę
A żołądek się buntuje
To browarem zalej pałę
Nic tak bosko nie rajcuje
ref.: Piwo...
Kocham piwo...
Kocham piwo...
Kocham piwo...
Kiedy rycerz Leszek Czarny
Chciał raz smoka wziąć na lancę
Gad zaprosił go do jamy
Poczęstował piwa garncem
Z uszu woja poszła para
Szybko wypluł sztuczną szczękę
Został smoka przyjacielem
I poprosił go o rękę
ref.: Piwo...
Kocham piwo...
Kocham piwo...
Kocham piwo...
Zdarza się raz w tygodniu dzień
Cała rodzina bawi się
Będzie na pewno żółty ser
Babcia pokroi czerstwy chleb
Zdarza się raz w tygodniu dzień
Cała rodzina tańczyć chce
Dziadek kaszankę swoją ma
Ona z szampanem siłę da
Już od rana polewa się szampana
Na stole tańczy tata, a obok śpiewa mama
Już od rana rodzina rozbujana
Jest babcia na kolanach
Balanga trwa
Bywają w życiu takie dni
By nie oszaleć trzeba pić
Nuda to codzienności kat
Z rodziną piękny jest świat
Już od rana polewa się szampana
Na stole tańczy tata, a obok śpiewa mama
Już od rana rodzina rozbujana
Jest babcia na kolanach
Balanga trwa
Marian to był wierny kibic
Swej drużyny nie opuścił
Kibicował, podśpiewywał
Przeciwników pięścią młócił
Hej kibice, hej kibice
Posłuchajcie tego tonu
Krwawe to są opowieści
I historia ze stadionu
Ref.. UUUUOOOEEEE
Posłuchajcie tego tonu
UUUUOOOOEEEEE
To historia ze stadionu
Kiedy naszym bramkę wbili
Marian szalik wziął na szyję
I przydusił nim sędziego
1-0, drugi nie żyje
Wrzaski, piski, wielki ryk
Mecz przerwano, już po szkodzie
Prawo korzyści, grajcie dalej
Marian siedzi w radiowozie
Ref.. UUUUOOOEEEE
Posłuchajcie tego tonu
UUUUOOOOEEEEE
To historia ze stadionu
Gdy do domu wracaliśmy
Noże, pałki cepy, kosy
To Mariana pomściliśmy
Z kopa w jaja lewym prostym
Suki jadą na sygnale
Blady świt za oknem tryska
Wiara kibicuje dalej
Ludzie leją się po pyskach
Ref.. UUUUOOOEEEE
Posłuchajcie tego tonu
UUUUOOOOEEEEE
To historia ze stadionu