Poniedziałek, w poniedziałek ja nie mogę bo
Bo mam naradę w sztabie
A we wtorek, a we wtorek ja nie mogę bo
Bo mam naradę w sztabie
W środę, w czwartek, w środę w czwartek ja nie mogę bo
Bo mam naradę w sztabie
Za to w piątek, za to w piątek też nie mogę bo
Bo mam naradę w sztabie
ref. Ale za to niedziela, ale za to niedziela
Niedziela będzie dla nas
Ale za to niedziela, ale za to niedziela
Niedziela będzie dla nas
Poniedziałek, w poniedziałek ja nie mogę bo
Bo jadę na poligon
A we wtorek, a we wtorek ja nie mogę bo
Bo jadę na poligon
W środę, w czwartek, w środę w czwartek ja nie mogę bo
Bo jadę na poligon
Za to w piątek, za to w piątek też nie mogę bo
Bo jadę na poligon, na poligon
ref. Ale za to niedziela, ale za to niedziela
Niedziela będzie dla nas
Ale za to niedziela, ale za to niedziela
Niedziela będzie dla nas
Ale za to niedziela, ale za to niedziela
Niedziela będzie dla nas (trzynastego)
Ale za to niedziela, ale za to niedziela
Niedziela będzie dla nas (w grudniu jest wiosna)
Nasz zespół to jest wielka sprawa, sprawa
Nasza muzyka bardzo klawa, klawa
Nasze idee niezniszczalne, alne
Nasze pomysły wprost genialne, alne
Nikt poza nami się nie liczy, liczy
Nasz wokalista głośno krzyczy, krzyczy
Nasze sztandary czarno-białe, białe
Arktyki, lawy, klapki walę, walę
To tylko wiem
Wie, wie, wie, wie, wie, wie, wielka sprawa
Wie, wie, wie, wie, wie, wie, wielka sprawa
Kiedy wstaje, wstaje jasny dzień
Ze swej nory, z nory wychodzi leń
To słońce złoci jego łeb
Gdy leń pochłania słodki chleb
Gdy leń pochłania słodki chleb
Leń ma czas najeść się za dwóch
Patrzcie jak rośnie jego brzuch
Na, na, na, na, na, na, na, na
Nie pracować to jest grzech
Na, na, na, na, na, na, na, na
Lecz przemęczać się to pech
Gdy pracujemy, pracujemy cały dzień
Do góry brzuchem leży leń
Nic nie robi on za trzech,
Bo gdyby robił toby zdechł
Leń ma czas najeść się za dwóch
Patrzcie jak rośnie jego brzuch
Na, na, na, na, na, na, na, na
Nie pracować to jest grzech
Na, na, na, na, na, na, na, na
Lecz przemęczać się to pech